Kosmiczne ceny mandatów jeszcze w tym roku?

Mandaty nie są tym, o czym chcielibyśmy słyszeć. U wielu kierowców już samo słowo “mandat” wywołuje bardzo złe emocje. Niestety, nie mamy dobrych wiadomości. Rząd ma w planach podwyżki mandatów – maksymalna grzywna może wynieść nawet 30 tysięcy złotych. Portfele kierowców na pewno te zmiany odczują.

Na początek garść statystyk: W 2020 roku do policji zgłoszono dokładnie 23 540 wypadków drogowych, które miały miejsce na polskich drogach: W porównaniu z 2018 rokiem, liczba ta spadła o 8 134 wypadki (-25,7 procent).

Nawet 30 tysięcy złotych kary!

Kierowcy, którzy mają na koncie przynajmniej jeden mandat w życiu, wiedzą, że otrzymanie go, nie jest niczym przyjemnym. Ale od teraz ma być jeszcze gorzej. Resort infrastruktury ma w planach znaczne podwyżki mandatów. Kary mają wzrosnąć wręcz astronomicznie. Dla przykładu, za przekroczenie prędkości o 30 km/h, zarówno w terenie zabudowanym, jak i poza nim, minimalny mandat ma wynieść… 1500 złotych! Jeśli kierowca w ciągu dwóch lat zostanie złapany ponownie na tym samym przewinieniu, zapłaci już drugie tyle – zatem minimum 3000 złotych. Maksymalna kwota kary wraz z początkiem grudnia ma wzrosnąć z 5 tysięcy złotych do… nawet 30 tysięcy!

Na przykład kierowcy, którzy jeżdżą bez prawa jazdy, nie zapłacą tak jak dotąd 500 złotych, a tysiąc, bądź 2 tys. zł przy drugim zatrzymaniu, dodatkowo możliwy będzie dla nich areszt lub kara pozbawienia wolności. 

Kosmiczne ceny mandatów jeszcze w tym roku?
Kosmiczne ceny mandatów jeszcze w tym roku?

Wyższe i niższe OC jako… “motywacja”

Rząd wprowadził już projekt zmian, który trafił do Sejmu. Dowiadujemy się z niego, że oprócz większych kar i mandatów, dojdą dodatkowe środki, np. wyższe OC dla osób, które nie respektują przepisów i odwrotnie – osoby, które jeżdżą bezpiecznie, mają być w pewien sposób “motywowane” niższymi składkami OC.

Wzrost mandatów ze wzrostem zarobków

Według pomysłodawców podwyżek mandatów, duży wpływ na zmiany ma również… wzrost wynagrodzeń. Dość powiedzieć, że maksymalna kwota mandatu w wysokości 500 złotych za wykroczenia w ruchu nie wzrosła od połowy lat 90. XX. wieku. – Biorąc pod uwagę stopień wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę na przestrzeni lat, to obecnie górna wysokość mandatu karnego powinna wynosić adekwatnie ok. 3600 zł. Należy uznać, że obecna górna wysokość kwoty mandatu karnego, jaki organy kontroli ruchu drogowego mogą nakładać na sprawców najpoważniejszych wykroczeń, uległa deprecjacji, przez co przestała spełniać funkcję prewencyjną i odstraszającą – mówią pomysłodawcy ustawy.

Kierowcy zadowoleni?

Co jest jednak dość zaskakujące, mimo podwyżek mandatów, większość badanych kierowców w różnego rodzaju sondażach, jest zdania, iż zmiany proponowane przez rząd, są jak najbardziej zasadne i potrzebne. “Za” było średnio 60-65 procent badanych respondentów.

Punkty karne “znikną” później niż dotychczas

To nie koniec zmian. Wiele osób zastanawia się, jak będzie wyglądała od 1 grudnia kwestia punktów karnych. Wiadomo już, że wprowadzony zostanie mechanizm uzależniający usunięcie punktów karnych za naruszenie przepisów ruchu drogowego od uregulowania mandatu. Dodatkowo wszelkie punkty karne będą kasowane dopiero po upływie 2 lat od… dnia zapłaty grzywny (obecnie był to rok). Po zmianach, kierowca będzie mógł dostać nawet 15 punktów karnych. Przypomnijmy, że obecnie maksymalna liczba punktów za co poniektóre wykroczenia to 10 punktów. Nie zmieni się jednak limit punktów. Dotychczas punkty kasowały się po upływie roku od popełnienia danego wykroczenia. Wynosi dokładnie 24.

Punkty karne "znikną" później niż dotychczas
Punkty karne “znikną” później niż dotychczas

Jeżdżący pod wpływem alkoholu również surowiej karani

A co z kierowcami jeżdżącymi pod wpływem alkoholu? Mimo wielu akcji profilaktycznych i ostrzeżeń policji, nadal bardzo dużo osób prowadzi auto “z promilami” we krwi, czym stanowi zagrożenie dla pieszych i innych uczestników ruchu drogowego. Zmiany w ustawie będą podlegały na karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 2,5 tys zł dla takich osób. W przypadku prowadzenia pojazdu innego niż mechaniczny, sprawca będzie podlegał karze aresztu, albo karze grzywny – jednak nie niższej niż tysiąc złotych.

Warto przypomnieć, że obecnie za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Po zmianach, po sprowadzeniu katastrofy lub spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym – kara będzie wynosiła nie mniej niż 8 lat.

Umożliwiono ponadto orzeczenie renty bezpośrednio w postępowaniu karnym. Jak wiadomo, będzie to obowiązek wypłaty renty przez sprawcę przestępstwa umyślnego ze skutkiem śmiertelnym, a ponadto przyznanie renty przez sąd będzie miało miejsce “z urzędu”, bez jakiegokolwiek wniosku osoby uprawnionej lub prokuratora.

W projekcie zapowiedziano też odebranie prawa jazdy na okres do 3 miesięcy w przypadku ingerencji w system tachografów przez kierujących pojazdami w przewozach drogowych.

Według komunikatu resortu, maksymalna wysokość grzywny może zostać orzeczona jedynie przez sąd za najbardziej drastyczne wykroczenia, które wpływają na ryzyko utraty życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego.

Słowem: Najwyższe mandaty będzie można otrzymać za znaczne przekraczanie dopuszczalnej prędkości czy wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu pieszych, jak na przykład popularne wyprzedzanie na przejściach dla pieszych czy też omijanie opuszczonych zapór na przejeździe kolejowym. Są to sytuacje, które w każdym roku, mimo wielu próśb i apeli, nie były respektowane przez wszystkich kierowców, nie brakowało również ofiar śmiertelnych.

Młodzi kierowcy a limit punktów 

W projekcie ustawy wspomina się również o młodych kierowcach, którzy mieliby mieć ograniczony limit do zaledwie 20 punktów. Taka zmiana miałaby być ogłoszona 6 miesięcy przed jej wejściem w życie. Na taką zmianę jednak trzeba będzie jeszcze poczekać i to z pewnością wcale nie tak krótko.

Lista zmian, jakie zakłada się w projekcie rządu, jest naprawdę długa i ma przynieść poprawę bezpieczeństwa na drogach. Czy tak faktycznie będzie, ciężko jeszcze teraz powiedzieć. Pewne jest natomiast to, że tak dużych zmian i podwyżek mandatów, nie spodziewał się nikt.

Polska bardziej surowa od Niemiec?

Jako ciekawostka, dla porównania w Niemczech, gdzie mandaty zawsze robiły wrażenie wśród polskich kierowców, mandat za przekroczenie dopuszczalnej prędkości do 30 km/h, wynosi w przeliczeniu na złotówki, około 400 złotych, do tego dochodzi miesięczny zakaz prowadzenia pojazdu. Około 2 tysiące złotych zapłaci w Niemczech z kolei kierowca, który przekroczy prędkość od 61 do 70 km/h (analogicznie na 2 miesiące straci prawo jazdy). Pamiętajmy, że zarobki – średnia krajowa – jest u naszych zachodnich sąsiadów jest o wiele wyższa aniżeli w Polsce. W naszym kraju, przeliczając procentowo wysokość mandatów, zapłacimy więcej. W Niemczech najniższa “krajówka” wynosi w przeliczeniu prawie 7200 złotych, w Polsce – 2800 zł brutto. Różnica jest zatem widoczna. I kierowcy z całą pewnością odczują zmiany, jeśli te ostatecznie zostaną wprowadzone.

Podwyżki mandatów wzbudzają wiele emocji, ale wszystko wskazuje na to, że koniec końców zostaną zaakceptowane i wprowadzone. Od 1 grudnia nie będzie taryfy ulgowej dla kierowców, którzy nie chcą bądź nie lubią przestrzegać obowiązującego prawa. Wiele osób obawia się, że wzrost mandatów będzie powodował… nadużyć u służb. Część kierowców jest zdania, że “służby będą chciały wyciągnąć od nich jak największe pieniądze za byle jakie przewinienie”.

Ustawa musi trafić pod obrady Sejmu i Senatu i zostać podpisana przez prezydenta. Później już nie będzie “wyjścia” i chcąc nie chcąc trzeba będzie zaakceptować to, “co nowe”.